Nowotwór germinalny powrócił❗ Robert błaga o wsparcie❗
Najważniejsze informacje
-
Diagnozazłośliwy nowotwór germinalny o morfologii guza pęcherzyka żółtkowego w mutacji genetycznej potworniaka z nowotworem pęcherzyka żółtkowego.
-
Wiek Podopiecznego26 lat
-
Lokalizacja
-
PodopiecznyRobert Kaniewski
Aktualizacja
Robert nadal potrzebuje wsparcia
Przebyłem 4 serie chemioterapii schematem TIP w odstępach dwutygodniowych. Otrzymywałem również wsparcie sterydami z racji problemów z przyjmowaniem chemii (wstrząsy anafilaktyczne). Założono mi port na klatce piersiowej, ponieważ żyły były już wyniszczone przez leczenie i podawanie kolejnych leków dożylnie stało się bardzo problematyczne. Chemioterapię zakończyłem 8 stycznia 2026 roku. Po zakończeniu leczenia zostałem uznany za zdrowego. Jednocześnie poinformowano mnie, że w przypadku kolejnej progresji nowotworu lekarze w Krakowie nie będą już w stanie zaoferować mi dalszego leczenia. Zostałem skierowany na badania do Warszawy oraz objęty kontrolami w stolicy. 29 stycznia wykonałem markery nowotworowe, które były w normie. Tomografia komputerowa również nie wykazywała żadnych zmian. Wszystko zmieniło się jednak po trzech miesiącach.4 maja 2026 roku wykonałem kolejne badania kontrolne. Marker AFP wzrósł z poziomu 4 do 226. Pilnie wykonano tomografię komputerową, aby sprawdzić, czy pojawiły się guzy lub inne zmiany nowotworowe. Ku zaskoczeniu lekarzy tomograf okazał się czysty, dlatego otrzymałem skierowanie na badanie PET w celu potwierdzenia lub wykluczenia wznowy choroby. Miesiąc później ponownie wykonałem markery nowotworowe. Ich wynik nie wynosił już 226, lecz aż 860. Nadal oczekuję na badanie PET i wyjazd do Warszawy, gdzie odbędą się konsultacje dotyczące dalszego leczenia oraz kolejnych kroków. Jestem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Bardzo możliwe, że przede mną leczenie metodą AutoHSCT, czyli przeszczep komórek macierzystych. Oznaczałoby to również pobyty w izolatce, z dala od rodziny. Jedynym miejscem, które może mi pomóc, jest obecnie Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie. Badanie PET mam wyznaczone na 14 czerwca. Gdy tylko odbiorę wyniki, mam zgłosić się do Warszawy, gdzie lekarze ocenią mój stan zdrowia i prawdopodobnie zaplanują kolejne leczenie. Byłby to już drugi nawrót choroby oraz trzeci nowotwór złośliwy w ciągu zaledwie 2 lat i 2 miesięcy. Teraz czekam na kolejne badania i staram się jak najlepiej przygotować do kolejnej możliwej walki. 11 czerwca 2026
Poznaj historię
Rak nie odpuszcza
W marcu 2024 roku Robert przeszedł pierwsze zapalenie płuc. Wydawało się, że to zwykła infekcja, z której młody organizm szybko się podniesie. Jednak już miesiąc później choroba wróciła. Kolejne zapalenie płuc okazało się niepokojącym powikłaniem, które skierowało uwagę lekarzy na coś znacznie poważniejszego - podejrzenie nowotworu.
W maju 2024 roku ostatecznie padła diagnoza, która brzmiała jednoznacznie: złośliwy nowotwór germinalny o morfologii guza pęcherzyka żółtkowego w mutacji genetycznej potworniaka z nowotworem pęcherzyka żółtkowego. Guz miał ogromne rozmiary – 21 x 20 x 22 centymetry – i bezpośrednio zagrażał życiu mężczyzny. Decyzja była natychmiastowa: pilna chemioterapia. Lekarze mówili wprost, jeśli leczenie nie zadziała, szanse na przeżycie będą bliskie zeru.
Pierwsze leczenie i nadzieja, która trwała zbyt krótko
Robert przeszedł operację usunięcia guza, a następnie serię chemioterapii według schematu BEP - cztery cykle po pięć dni, z dodatkowymi cotygodniowymi wlewami. W czerwcu 2024 roku pojawił się pierwszy promień nadziei – guz zaczął maleć, a płuco, dotąd uciskane, znów zaczęło oddychać. Leczenie było jednak wyniszczające.

W sierpniu konieczne stało się przetoczenie krwi z powodu anemii. W październiku przeprowadzono kolejną poważną operację z rozcięciem mostka i usunięciem resztkowej części guza.
Wydawało się, że to koniec, że choroba ustąpiła i można wreszcie odetchnąć z ulgą.
Nawrót - cios drugi
Latem 2025 roku wszystko zaczęło się od nowa. W lipcu Robert zauważył na plecach bolesny guz. Kontrola tomografem we wrześniu potwierdziła najgorsze: nawrót choroby. Nowe zmiany pojawiły się w płucu, na woreczku osierdziowym i na plecach.
W trybie pilnym przeprowadzono operację, podczas której usunięto guzy. Niestety, wyniki potwierdziły wznowę nowotworu i obecność przerzutów na kościach. W październiku 2025 roku rozpoczęto kolejną serię chemioterapii – tym razem według schematu TIP. To już druga walka z tym samym przeciwnikiem. Trudniejsza, bardziej bolesna, bo organizm jest zmęczony, a ciało nosi blizny po wcześniejszych bitwach.
Ciało, które pamięta ból
W wyniku leczenia Robert stracił znaczną część prawego płuca. Operacja wymagała rozcięcia mostka i wzmocnienia go śrubami. Chemioterapia uszkodziła żyły, pozostawiając trwały ślad po każdym wkłuciu.
Każdy dzień jest ogromną próbą sił. Zmęczenie, duszność, słabość i ograniczona sprawność towarzyszą mu w najprostszych czynnościach, sprawiając, że każda z nich staje się wyzwaniem.
Na szczęście Robert nie jest w tym wszystkim sam. Rodzice są przy nim zawsze, gdy tylko mogą, a narzeczona mieszka z nim i pomaga w codziennych obowiązkach. Ich obecność daje mu poczucie bezpieczeństwa, co jest bezcenne w świecie, w którym wszystko inne się zachwiało.
Choroba odebrała Robertowi możliwość pracy. Od kwietnia 2024 roku jest niezdolny do wykonywania zawodu, a jego stan wymaga stałej opieki psychologicznej i psychiatrycznej. Gdy emocje zaczęły przygniatać mocniej niż ból, konieczne było włączenie leczenia farmakologicznego, by nie ulec bezsilności.
Robert przebywa w domu, ale regularnie wraca do szpitala na kolejne cykle chemioterapii. Leczenie jest długie i wyniszczające, a organizm coraz słabszy.
Środki ze zbiórki zostaną przeznaczone na transport do ośrodka w Krakowie, kosztowne leki, zastrzyki na szpik i przeciwzakrzepowe, opiekę psychologiczną, a także specjalną żywność, która pozwala utrzymać siły, gdy chemioterapia odbiera apetyt i sen.
Promuj zbiórkę
Pobierz przygotowane grafiki i podziel się nimi w mediach społecznościowych. Zachęć swoich znajomych do wsparcia i udostępniania. Rozwieś plakat w swoim miejscu pracy, szkole, sklepie. Każda informacja zwiększa szansę na wygraną Podopiecznego!
Każda złotówka i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie. Pomóż dotrzeć do jak największej liczby osób i zwiększ szanse tej zbiórki. Poinformuj znajomych, rodzinę i społeczność – razem możemy więcej!
Przekaż 1,5% podatku
Twój e-PIT to najłatwiejszy sposób na rozliczenie podatków. Urząd Skarbowy wstępnie wypełnia zeznania podatkowe, a Ty możesz je zweryfikować, zatwierdzić lub poprawić.
- Krok 1 – zaloguj się do e-Urzędu Skarbowego i skorzystaj z usługi e-PIT.
- Krok 2 – w formularzu rozliczenia PIT kliknij opcję Wybierz organizację.
- Krok 3 – na liście organizacji wyszukaj Fundację Cancer Fighters lub wprowadź numer KRS 0000581036.
- Krok 4 – w polu z celem szczegółowym 1,5% wskaż Podopiecznego wpisując poniższe dane:
-
Nr KRS0000581036
-
Cel szczegółowyRobert Kaniewski
Wpłaty i słowa wsparcia
-
Cel zbiórkiLeki, transport do placówek medycznych, rehabilitacja, konsultacje lekarskie, opieka psychologiczna
Promuj zbiórkę
Pobierz i udostępnij materiały
Przekaż 1,5% podatku
Podopiecznym Fundacji
Załóż skarbonkę
Skontaktuj sie z nami
Pobierz kod QR
Skarbonka pod ręką
Nowotwór germinalny powrócił❗ Robert błaga o wsparcie❗
-
Cel zbiórkiLeki, transport do placówek medycznych, rehabilitacja, konsultacje lekarskie, opieka psychologiczna
Cel zbiórki i aktualizacje
Robert nadal potrzebuje wsparcia
Przebyłem 4 serie chemioterapii schematem TIP w odstępach dwutygodniowych. Otrzymywałem również wsparcie sterydami z racji problemów z przyjmowaniem chemii (wstrząsy anafilaktyczne). Założono mi port na klatce piersiowej, ponieważ żyły były już wyniszczone przez leczenie i podawanie kolejnych leków dożylnie stało się bardzo problematyczne. Chemioterapię zakończyłem 8 stycznia 2026 roku. Po zakończeniu leczenia zostałem uznany za zdrowego. Jednocześnie poinformowano mnie, że w przypadku kolejnej progresji nowotworu lekarze w Krakowie nie będą już w stanie zaoferować mi dalszego leczenia. Zostałem skierowany na badania do Warszawy oraz objęty kontrolami w stolicy. 29 stycznia wykonałem markery nowotworowe, które były w normie. Tomografia komputerowa również nie wykazywała żadnych zmian. Wszystko zmieniło się jednak po trzech miesiącach.4 maja 2026 roku wykonałem kolejne badania kontrolne. Marker AFP wzrósł z poziomu 4 do 226. Pilnie wykonano tomografię komputerową, aby sprawdzić, czy pojawiły się guzy lub inne zmiany nowotworowe. Ku zaskoczeniu lekarzy tomograf okazał się czysty, dlatego otrzymałem skierowanie na badanie PET w celu potwierdzenia lub wykluczenia wznowy choroby. Miesiąc później ponownie wykonałem markery nowotworowe. Ich wynik nie wynosił już 226, lecz aż 860. Nadal oczekuję na badanie PET i wyjazd do Warszawy, gdzie odbędą się konsultacje dotyczące dalszego leczenia oraz kolejnych kroków. Jestem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Bardzo możliwe, że przede mną leczenie metodą AutoHSCT, czyli przeszczep komórek macierzystych. Oznaczałoby to również pobyty w izolatce, z dala od rodziny. Jedynym miejscem, które może mi pomóc, jest obecnie Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie. Badanie PET mam wyznaczone na 14 czerwca. Gdy tylko odbiorę wyniki, mam zgłosić się do Warszawy, gdzie lekarze ocenią mój stan zdrowia i prawdopodobnie zaplanują kolejne leczenie. Byłby to już drugi nawrót choroby oraz trzeci nowotwór złośliwy w ciągu zaledwie 2 lat i 2 miesięcy. Teraz czekam na kolejne badania i staram się jak najlepiej przygotować do kolejnej możliwej walki. 11 czerwca 2026
Poznaj historię
Rak nie odpuszcza
W marcu 2024 roku Robert przeszedł pierwsze zapalenie płuc. Wydawało się, że to zwykła infekcja, z której młody organizm szybko się podniesie. Jednak już miesiąc później choroba wróciła. Kolejne zapalenie płuc okazało się niepokojącym powikłaniem, które skierowało uwagę lekarzy na coś znacznie poważniejszego - podejrzenie nowotworu.
W maju 2024 roku ostatecznie padła diagnoza, która brzmiała jednoznacznie: złośliwy nowotwór germinalny o morfologii guza pęcherzyka żółtkowego w mutacji genetycznej potworniaka z nowotworem pęcherzyka żółtkowego. Guz miał ogromne rozmiary – 21 x 20 x 22 centymetry – i bezpośrednio zagrażał życiu mężczyzny. Decyzja była natychmiastowa: pilna chemioterapia. Lekarze mówili wprost, jeśli leczenie nie zadziała, szanse na przeżycie będą bliskie zeru.
Pierwsze leczenie i nadzieja, która trwała zbyt krótko
Robert przeszedł operację usunięcia guza, a następnie serię chemioterapii według schematu BEP - cztery cykle po pięć dni, z dodatkowymi cotygodniowymi wlewami. W czerwcu 2024 roku pojawił się pierwszy promień nadziei – guz zaczął maleć, a płuco, dotąd uciskane, znów zaczęło oddychać. Leczenie było jednak wyniszczające.

W sierpniu konieczne stało się przetoczenie krwi z powodu anemii. W październiku przeprowadzono kolejną poważną operację z rozcięciem mostka i usunięciem resztkowej części guza.
Wydawało się, że to koniec, że choroba ustąpiła i można wreszcie odetchnąć z ulgą.
Nawrót - cios drugi
Latem 2025 roku wszystko zaczęło się od nowa. W lipcu Robert zauważył na plecach bolesny guz. Kontrola tomografem we wrześniu potwierdziła najgorsze: nawrót choroby. Nowe zmiany pojawiły się w płucu, na woreczku osierdziowym i na plecach.
W trybie pilnym przeprowadzono operację, podczas której usunięto guzy. Niestety, wyniki potwierdziły wznowę nowotworu i obecność przerzutów na kościach. W październiku 2025 roku rozpoczęto kolejną serię chemioterapii – tym razem według schematu TIP. To już druga walka z tym samym przeciwnikiem. Trudniejsza, bardziej bolesna, bo organizm jest zmęczony, a ciało nosi blizny po wcześniejszych bitwach.
Ciało, które pamięta ból
W wyniku leczenia Robert stracił znaczną część prawego płuca. Operacja wymagała rozcięcia mostka i wzmocnienia go śrubami. Chemioterapia uszkodziła żyły, pozostawiając trwały ślad po każdym wkłuciu.
Każdy dzień jest ogromną próbą sił. Zmęczenie, duszność, słabość i ograniczona sprawność towarzyszą mu w najprostszych czynnościach, sprawiając, że każda z nich staje się wyzwaniem.
Na szczęście Robert nie jest w tym wszystkim sam. Rodzice są przy nim zawsze, gdy tylko mogą, a narzeczona mieszka z nim i pomaga w codziennych obowiązkach. Ich obecność daje mu poczucie bezpieczeństwa, co jest bezcenne w świecie, w którym wszystko inne się zachwiało.
Choroba odebrała Robertowi możliwość pracy. Od kwietnia 2024 roku jest niezdolny do wykonywania zawodu, a jego stan wymaga stałej opieki psychologicznej i psychiatrycznej. Gdy emocje zaczęły przygniatać mocniej niż ból, konieczne było włączenie leczenia farmakologicznego, by nie ulec bezsilności.
Robert przebywa w domu, ale regularnie wraca do szpitala na kolejne cykle chemioterapii. Leczenie jest długie i wyniszczające, a organizm coraz słabszy.
Środki ze zbiórki zostaną przeznaczone na transport do ośrodka w Krakowie, kosztowne leki, zastrzyki na szpik i przeciwzakrzepowe, opiekę psychologiczną, a także specjalną żywność, która pozwala utrzymać siły, gdy chemioterapia odbiera apetyt i sen.
Przekaż 1,5% podatku
Twój e-PIT to najłatwiejszy sposób na rozliczenie podatków. Urząd Skarbowy wstępnie wypełnia zeznania podatkowe, a Ty możesz je zweryfikować, zatwierdzić lub poprawić.
Krok 1
Krok 2
Krok 3
Krok 4
-
Nr KRS0000581036
-
Cel szczegółowyRobert Kaniewski
Promuj zbiórkę
Pobierz przygotowane grafiki i podziel się nimi w mediach społecznościowych. Zachęć swoich znajomych do wsparcia i udostępniania. Rozwieś plakat w swoim miejscu pracy, szkole, sklepie. Każda informacja zwiększa szansę na wygraną Podopiecznego!
Każda złotówka i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie. Pomóż dotrzeć do jak największej liczby osób i zwiększ szanse tej zbiórki. Poinformuj znajomych, rodzinę i społeczność – razem możemy więcej!
4 maja 2026 roku wykonałem kolejne badania kontrolne. Marker AFP wzrósł z poziomu 4 do 226. Pilnie wykonano tomografię komputerową, aby sprawdzić, czy pojawiły się guzy lub inne zmiany nowotworowe. Ku zaskoczeniu lekarzy tomograf okazał się czysty, dlatego otrzymałem skierowanie na badanie PET w celu potwierdzenia lub wykluczenia wznowy choroby.
Miesiąc później ponownie wykonałem markery nowotworowe. Ich wynik nie wynosił już 226, lecz aż 860. Nadal oczekuję na badanie PET i wyjazd do Warszawy, gdzie odbędą się konsultacje dotyczące dalszego leczenia oraz kolejnych kroków.
Jestem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Bardzo możliwe, że przede mną leczenie metodą AutoHSCT, czyli przeszczep komórek macierzystych. Oznaczałoby to również pobyty w izolatce, z dala od rodziny. Jedynym miejscem, które może mi pomóc, jest obecnie Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie.
Badanie PET mam wyznaczone na 14 czerwca. Gdy tylko odbiorę wyniki, mam zgłosić się do Warszawy, gdzie lekarze ocenią mój stan zdrowia i prawdopodobnie zaplanują kolejne leczenie.
Byłby to już drugi nawrót choroby oraz trzeci nowotwór złośliwy w ciągu zaledwie 2 lat i 2 miesięcy.
Teraz czekam na kolejne badania i staram się jak najlepiej przygotować do kolejnej możliwej walki.
11 czerwca 2026






